niewidzialna-praca-warta-tysiace-zlotych-kto-zaplaci-za-emeryture

Niewidzialna praca warta tysiące złotych. Kto zapłaci za emeryturę?

W polskich domach każdego dnia wykonywana jest praca, która ma realną wartość ekonomiczną, ale nie jest wynagradzana ani uwzględniana w systemie emerytalnym. Gotowanie, sprzątanie, opieka nad dziećmi czy organizacja życia rodzinnego to obowiązki, bez których funkcjonowanie gospodarstwa domowego byłoby niemożliwe. Mimo to osoby, które się nimi zajmują, często nie budują żadnego zabezpieczenia na przyszłość.

„Największym paradoksem jest to, że praca, bez której rodzina nie mogłaby funkcjonować, formalnie nie istnieje w systemie emerytalnym” – mówi Łukasz Paszkiewicz, ekspert ds. finansowych, prezes Ekantor.

Ile naprawdę kosztuje prowadzenie domu

Wartość pracy domowej najłatwiej zobaczyć wtedy, gdy spróbujemy ją wycenić rynkowo. Zatrudnienie niani, osoby sprzątającej, a także korzystanie z usług gastronomicznych czy wsparcia w codziennej logistyce generuje konkretne koszty.

Szacunkowe miesięczne wydatki:

  • opieka nad dziećmi (niania): 3000–6000 zł
  • sprzątanie: 800–1500 zł
  • gotowanie: 1500–3000 zł
  • pranie i prasowanie: 300–800 zł
  • dowóz dzieci, organizacja dnia: 300–1000 zł

Łącznie daje to od 6000 do nawet 12 000 zł miesięcznie, a w większych miastach jeszcze więcej.

„To w praktyce równowartość kilku etatów. Różnica polega na tym, że w przypadku pracy domowej nie ma wynagrodzenia ani składek, które budowałyby przyszłą emeryturę” – podkreśla Paszkiewicz.

Brak składek to realny problem

System emerytalny w Polsce opiera się na prostej zasadzie – wysokość świadczenia zależy od sumy odprowadzonych składek. Oznacza to, że osoby, które przez lata nie pracują zawodowo, pozostają poza systemem. „Jeśli nie odkładamy składek, nie budujemy emerytury. To nie jest kwestia opinii, tylko matematyki” – zaznacza ekspert. Wyjątkiem są sytuacje takie jak urlop wychowawczy, kiedy składki opłaca państwo. Po jego zakończeniu wiele osób wraca jednak do pełnoetatowej pracy w domu – już bez żadnego zabezpieczenia emerytalnego.

Wspólność majątkowa to nie teoria – to zabezpieczenie

Ekspert zwraca uwagę, że idea wspólności majątkowej w małżeństwie ma bardzo praktyczny wymiar – powinna chronić obie strony. „Wspólność majątkowa nie polega tylko na tym, że razem kupujemy mieszkanie. Jej sens jest głębszy –co do zasady ma zabezpieczać dwie osoby, które wspólnie pracują na rzecz rodziny, nawet jeśli tylko jedna z nich zarabia pieniądze” – tłumaczy Paszkiewicz. W praktyce oznacza to, że praca domowa powinna być traktowana jako równorzędny wkład w budowanie majątku.

Coraz więcej par decyduje się jednak na rozdzielność majątkową – często z uzasadnionych powodów, np. prowadzenia działalności gospodarczej obarczonej ryzykiem. Co wtedy? „Intercyza nie zwalnia z myślenia o bezpieczeństwie drugiej osoby. Wręcz przeciwnie – wtedy trzeba być jeszcze bardziej świadomym” – podkreśla ekspert. W takiej sytuacji kluczowe jest aktywne podejście do finansów. „Jeśli jedna osoba zarabia, a druga prowadzi dom, to część wynagrodzenia powinna być regularnie odkładana na składki emerytalne lub inwestycje tej drugiej osoby. To nie jest „łaska”, czy gest dobrej woli – to element sprawiedliwego podziału obowiązków” – dodaje Paszkiewicz.

Stereotypy, które kosztują

Mimo rosnącej świadomości finansowej temat pracy domowej wciąż obciążony jest stereotypami. Wciąż funkcjonuje przekonanie, że: to nie jest prawdziwa praca, to naturalna rola, szczególnie kobiet, że, skoro nie ma wynagrodzenia, to nie ma też wartości ekonomicznej. „Te stereotypy sprawiają, że nie traktujemy pracy domowej poważnie z finansowego punktu widzenia. A to prowadzi do bardzo konkretnych konsekwencji” – zauważa ekspert. Brak zabezpieczenia finansowego jednej ze stron może prowadzić do napięć w relacji, a w skrajnych przypadkach – do poważnych kryzysów. „To często kończy się frustracją, poczuciem niesprawiedliwości, a nawet rozpadem związku. A wtedy koszty – emocjonalne i finansowe – są znacznie wyższe niż regularne odkładanie środków przez lata” – ostrzega Paszkiewicz.

 Model partnerski zamiast „jednego żywiciela”

Zdaniem eksperta coraz większego znaczenia nabiera podejście, w którym dochód traktowany jest jako wspólny zasób gospodarstwa domowego. „Jeżeli jedna osoba pracuje zawodowo, a druga zajmuje się domem i dziećmi, to obie pracują na rzecz tej samej rodziny. To oznacza, że dochód nie powinien być traktowany jako indywidualny, tylko wspólny” – tłumaczy Paszkiewicz. W praktyce oznacza to konieczność świadomego odkładania środków na przyszłość osoby, która nie osiąga własnych dochodów. „Jeśli w gospodarstwie domowym wpływa 15 tysięcy złotych miesięcznie, to część tej kwoty powinna być przeznaczona na zabezpieczenie emerytalne osoby, która wykonuje pracę domową” – dodaje ekspert.

Jak to robią inne kraje

W wielu krajach temat pracy opiekuńczej został częściowo rozwiązany na poziomie systemowym. Państwa coraz częściej dostrzegają, że wychowanie dzieci i prowadzenie domu to nie tylko prywatna sprawa, ale także element funkcjonowania całej gospodarki.

W Niemczech osoby wychowujące dzieci otrzymują punkty emerytalne, które przekładają się na przyszłe świadczenia. W Szwecji państwo finansuje składki emerytalne w okresie opieki nad dziećmi, a system jest silnie powiązany z polityką rodzinną. Francja oferuje dodatki rodzinne i rozwiązania wspierające opiekunów, natomiast w Kanadzie okres opieki nad dzieckiem nie obniża wysokości przyszłej emerytury. „W wielu krajach uznaje się, że opieka nad dziećmi to inwestycja społeczna. W Polsce ten temat dopiero zaczyna pojawiać się w debacie publicznej” – zauważa Paszkiewicz.

Świadomość finansowa kluczem do bezpieczeństwa

Eksperci podkreślają, że niezależnie od rozwiązań systemowych kluczowe znaczenie ma świadomość finansowa samych przedstawicieli gospodarstw domowych. „Największym ryzykiem nie jest to, że ktoś dziś nie zarabia. Problem pojawia się wtedy, gdy przez 20 czy 30 lat nie buduje żadnego kapitału emerytalnego” – ostrzega ekspert. Dlatego coraz częściej mówi się o potrzebie traktowania pracy domowej jako realnego wkładu ekonomicznego, który powinien być uwzględniany w planowaniu finansowym rodziny. „W dobrze funkcjonującym gospodarstwie domowym są dwa filary – dochód i praca. Oba mają wartość i oba powinny być zabezpieczone” – podsumowuje Łukasz Paszkiewicz.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz