Indie kojarzą się Polakom z kolorami, intensywnymi zapachami, Bollywoodem, ogromnymi metropoliami, jogą i zupełnie innym stylem życia. Polska z kolei wydaje się odległa od tego świata – zarówno geograficznie, jak i kulturowo. Tymczasem, gdy przyjrzymy się codzienności, relacjom rodzinnym czy sposobowi budowania więzi, okazuje się, że Polaków i Indusów łączy znacznie więcej,
niż moglibyśmy przypuszczać.
W obu kulturach ważne są rodzina, edukacja, zaradność i relacje międzyludzkie. Polacy i Indusi potrafią być gościnni, interesują się tym, co dzieje się w życiu innych, i przywiązują dużą wagę do rodziny. Różnica polega jednak często na tym, że podobne wartości realizujemy w zupełnie inny sposób. O tym, dlaczego Indie można porównywać do kontynentu, czym różni się polskie i indyjskie podejście do rodziny,
czy małżeństwo aranżowane oznacza brak miłości oraz dlaczego kameralne wesele w Indiach oznacza aż 400 gości, rozmawiamy z Klaudią Fryc-Mallick – psycholożką międzykulturową, trenerką
i ekspertką ds. Indii, autorką książki „Masala@work. Przewodnik po współpracy z Indusami”.
„Indie trochę jak kontynent”
Polacy i Indusi – na pierwszy rzut oka to dwa zupełnie różne światy. Czy w ogóle można mówić o Indusach jako o jednym narodzie?
I tak, i nie. Obawiam się, że to może być odpowiedź na wiele pytań dotyczących Indii, ponieważ jedną
z charakterystycznych cech tego kraju jest to, że wiele pozornych sprzeczności może tam współistnieć. Z jednej strony Indie są jednym państwem i mają wspólną tożsamość narodową. Z drugiej strony są tak ogromne i tak zróżnicowane wewnętrznie, że często bardziej adekwatne byłoby myślenie o nich jak
o kontynencie. Podobnie jak myślimy o Europie – mamy pewne wspólne dziedzictwo, ale przecież poszczególne kraje bardzo się od siebie różnią. W Indiach różnice dotyczą języków, religii, historii
i codziennych zwyczajów. Różnice między północą a południem kraju mogą być tak duże, że osoba, która przeprowadza się z jednego stanu do drugiego, doświadcza czasem nie tylko bariery językowej, ale również szoku kulturowego.
Czy mimo tej różnorodności możemy mówić o podobieństwach między Polakami i Indusami?
Zdecydowanie tak. Myślę, że największym zaskoczeniem jest to, że kiedy przestaniemy patrzeć wyłącznie na zewnętrzną warstwę kultury, zaczynamy dostrzegać wiele podobnych wartości. W obu kulturach ważne są rodzina, edukacja i zaradność. Polska i Indie nie są też tak mocno indywidualistyczne jak na przykład większość kultur zachodnich. Podobieństwo wartości nie oznacza jednak podobieństwa zachowań. Możemy na przykład w obu kulturach bardzo wysoko cenić rodzinę, ale zupełnie inaczej rozumieć, ile rodzina powinna mieć do powiedzenia w sprawie naszych życiowych decyzji. I to jest dla mnie najciekawsze. Czasami jesteśmy podobni na poziomie tego, co jest dla nas ważne, ale inaczej realizujemy te wartości w praktyce.
Rodzina ważna w obu kulturach. W Indiach ma jednak większy wpływ na nasze decyzje
W Polsce coraz częściej mówimy, że rodzina jest ważna, ale to jednak ja podejmuję decyzje dotyczące swojego życia. Czy w Indiach jest podobnie?
W Indiach nadal znacznie większą wagę przywiązuje się do zdania rodziny. Wynika to również
z praktycznych powodów. Rodzina bardzo często nie oznacza tam wyłącznie mamy, taty i dzieci. Tradycyjnie częściej spotykamy rodziny wielopokoleniowe, w których ludzie są od siebie bardziej współzależni. Oczywiście wiele się zmienia – ludzie wyjeżdżają w poszukiwaniu pracy, migrują do innych miast i krajów. Ale nawet wtedy często pozostaje silna więź i psychologiczna współzależność.
Ważne decyzje życiowe bywają konsultowane z rodzicami. Człowiek bierze też pod uwagę to, w jaki sposób jego wybory wpłyną na całą rodzinę.
Czyli rodzina w Indiach może mieć większy wpływ nawet na wybór partnera?
Tak. Dobrym przykładem są małżeństwa aranżowane. W Polsce coraz trudniej nam sobie wyobrazić,
że rodzice, dziadkowie czy inni członkowie rodziny mieliby realny wpływ na wybór naszego partnera.
W Indiach małżeństwo tradycyjnie nie jest jednak postrzegane wyłącznie jako związek dwóch osób.
To przede wszystkim połączenie dwóch rodzin. Można powiedzieć, że w Polsce kolejność jest odwrotna. U nas najpierw młodzi się wybierają, a potem mamy nadzieję, że rodziny się ze sobą dogadają. W Indiach często najpierw dogadują się rodziny, a później zakłada się, że młodzi również będą mogli stworzyć dobrą relację.
W Polsce małżeństwa aranżowane często automatycznie kojarzą się z przymusem.
I to jest jedno z największych nieporozumień. Małżeństwo aranżowane nie jest tym samym co małżeństwo wymuszone. Oczywiście zdarzają się sytuacje, w których ludzie są poddawani presji, ale nie jest to idea małżeństwa aranżowanego. W wielu przypadkach rodziny są zaangażowane w proces poznawania potencjalnego partnera czy partnerki. Jeśli uznają, że istnieje zgodność, młodzi się spotykają i również mają możliwość podjęcia decyzji. Pamiętam rozmowę z młodszym bratem mojego męża. Kiedy byliśmy w Indiach na naszym ślubie, pojawił się pomysł, żeby przy okazji zorganizować również jego ślub. Były jeszcze trzy tygodnie, więc – jak uznała rodzina – całkiem dużo czasu, żeby znaleźć pannę młodą.
Zapytałam go wtedy, czy się stresuje. Spojrzał na mnie bardzo zdziwiony i odpowiedział: „Ale czym mam się stresować? Kto wybierze dla mnie lepiej niż moi rodzice?”. To było dla mnie bardzo ciekawe. W takim systemie rodzinnym istnieje duże zaufanie do rodziców. Są oni postrzegani jako osoby mające większe doświadczenie, wiedzę i gotowość do wzięcia odpowiedzialności za decyzje, w które się angażują.
Miłość romantyczna czy partnerstwo na całe życie?
Funkcjonują określenia „arranged marriage” i „love marriage”. Czy rzeczywiście oznacza to,
że w małżeństwie aranżowanym nie ma miłości?
Właśnie z tym nazewnictwem mam pewien problem, ponieważ sugeruje ono, że w jednym rodzaju małżeństwa jest miłość, a w drugim jej nie ma. A tak nie jest. W obu przypadkach ludzie szukają miłości, ale mogą ją trochę inaczej definiować. W małżeństwie aranżowanym większy nacisk kładzie się często na wzajemną lojalność, opiekę, wsparcie i bycie ze sobą. Ważne jest to, czy jesteśmy w stanie stworzyć dobre partnerstwo na całe życie. W kulturze zachodniej częściej podkreślamy miłość romantyczną – zauroczenie, emocje, chemię czy intymność. To nie znaczy, że jeden model jest lepszy od drugiego.
Po prostu możemy używać różnych kryteriów, kiedy zastanawiamy się, co oznacza dobre małżeństwo.
Kameralne wesele? W Polsce 40 osób, w Indiach 400
Wzięłaś ślub w Indiach. Czy indyjskie wesele ma coś wspólnego z polskim?
Trochę żartem, trochę serio – stresujące zakupy przed weselem. W moim przypadku wszystko było bardzo skondensowane. Obiecaliśmy, że przyjedziemy, więc rodzina stwierdziła: „Dobrze, skoro przyjeżdżacie, to robimy ślub”. Indyjskie wesele ma oczywiście inną skalę i obejmuje wiele różnych rytuałów, ale są też podobieństwa. To ważne wydarzenie, w którym chcemy uczestniczyć z ludźmi, którzy są dla nas ważni. I mam wrażenie, że jest jedna cecha wspólna wielu polskim i indyjskim weselom: wesele jest trochę bardziej dla gości niż dla młodych. Młodzi niekoniecznie muszą się na swoim weselu świetnie bawić. Ważne jest, żeby goście dobrze się bawili. W Indiach młodzi często przez długi czas siedzą w określonym miejscu, a setki osób przychodzą im pogratulować. My mieliśmy w sumie dwa wesela. W Polsce bardzo kameralne przyjęcie na 40 osób, a w Indiach też kameralne – ale na 400 osób.
400 osób i nadal kameralnie?
Tak, naprawdę. I to pokazuje różnicę w skali. W Polsce 400 osób to ogromne wesele, w Indiach może być uznane za niewielkie wydarzenie.
Polska i indyjska gościnność. Podobna wartość, inna skala
Czy można powiedzieć, że łączy nas gościnność?
Zdecydowanie. Myślę, że znowu mamy podobną wartość, ale trochę inaczej ją realizujemy. W Polsce bardzo dokładnie liczymy gości, zastanawiamy się, kogo zaprosić i ile osób ostatecznie przyjedzie.
W Indiach częściej zaprasza się całe rodziny i większe grupy ludzi, przygotowując się z dużym zapasem.
Dla mojego męża planowanie polskiego wesela było bardzo zaskakujące. To dokładne liczenie osób
i zastanawianie się, kto z kim przyjdzie, było dla niego trudne do zrozumienia. Jego reakcja była mniej więcej taka: „No dobrze, zapraszamy 40–60 osób, ktoś przyjedzie z kimś jeszcze. Jaki problem?”.
„Swoi” i „obcy”. W Indiach granica jest bardziej wyraźna
Czy jako obcokrajowiec łatwo stać się częścią indyjskiej rodziny?
To bardzo ciekawy temat. W moim przypadku mogę powiedzieć, że przeszłam pewnego rodzaju rodzinne „zatwierdzenie”. Pamiętam pierwszą rozmowę przez Skype’a z moim przyszłym teściem. Dzisiaj śmieję się, że była to najtrudniejsza rozmowa o pracę, jaką w życiu przeszłam. Zadawał mi wiele pytań, wyrażał swoje wątpliwości i sprawdzał mnie na różne sposoby. Na końcu uznał jednak, że się nadaję.
Od tego momentu z osoby potencjalnie obcej stałam się swoją. I to była ogromna zmiana. Mój teść później bardzo mnie wspierał i stawał po mojej stronie również wobec dalszej rodziny. W Indiach podział na „swoich” i „obcych” może być bardziej wyraźny. Jeśli ktoś zostanie uznany za swojego, może liczyć na ogromne wsparcie, zaangażowanie i lojalność.
Polacy i Indusi podobnie potrafią plotkować
Polacy są postrzegani jako narzekający i zainteresowani tym, co dzieje się u innych. Czy Indusi są podobni?
Kultura, w której ważne jest to, co powiedzą inni ludzie, naturalnie sprzyja również plotkowaniu. I Indie zdecydowanie są taką kulturą. W kontekście wesela można sobie wyobrazić podobne rozmowy jak
w Polsce: kto jak wyglądał, co założył i jak się prezentował. W Indiach dodatkowo dużą rolę odgrywają zewnętrzne oznaki statusu. Samochód, dom czy inne materialne symbole sukcesu są bardziej widoczne i mogą mieć większe znaczenie społeczne. Kupno samochodu nie zawsze jest więc wyłącznie praktycznym zakupem. Może być wydarzeniem, któremu towarzyszy ceremonia, zdjęcia i publikowanie informacji w mediach społecznościowych.
Największa lekcja? Podobieństwa warto dostrzegać pod różnicami
Czego możemy nauczyć się od siebie nawzajem?
Myślę, że przede wszystkim warto nauczyć się dostrzegać, że różnica kulturowa nie zawsze oznacza całkowitą odmienność. Czasami pod bardzo różnymi zachowaniami kryją się podobne wartości. Polacy
i Indusi mogą zupełnie inaczej organizować wesele, budować rodzinne relacje czy podejmować decyzje dotyczące małżeństwa, ale w obu kulturach ważne są bliskość, wsparcie i poczucie przynależności. Dlatego warto patrzeć głębiej niż na pierwsze skojarzenia. Bo czasami okazuje się, że pod różnymi rytuałami i zwyczajami kryją się potrzeby, które bardzo dobrze znamy również z własnego życia.
