Wyrok TSUE o aneksach frankowych - wyjaśnia mec. Katarzyna Kozak

Wyrok TSUE o aneksach frankowych – wyjaśnia mec. Katarzyna Kozak

30 kwietnia 2026 r. Sprawa C-246/25 Hańczynek przyniosła rozstrzygnięcie, na które środowisko prawnicze i tysiące kredytobiorców czekały od lat. Wyrok Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczy problemu dotychczas pozostającego nieco w cieniu głównego nurtu spraw frankowych – czyli kredytów pierwotnie złotowych, które dopiero na etapie wykonywania umowy zostały „przekształcone” w zobowiązania powiązane z frankiem szwajcarskim poprzez aneksy.

 

Choć formalnie wyrok dotyczy konkretnej sprawy, jego znaczenie jest szersze. W praktyce może on przełożyć się na sposób rozstrzygania całej kategorii sporów i – co szczególnie istotne – w wielu przypadkach wzmocnić pozycję konsumentów.

 

Od kredytu złotowego do frankowego – rola aneksu.

 

Stan faktyczny sprawy dobrze oddaje mechanizm stosowany przez banki w latach poprzedzających kryzys finansowy. Kredytobiorca zawierał umowę kredytu hipotecznego w złotych polskich, oprocentowaną według wskaźnika WIBOR. Następnie – często pod wpływem oferty przedstawianej jako korzystna optymalizacja kosztów – podpisywał aneks przewalutowujący kredyt na CHF. Zmiana ta nie była wyłącznie techniczna. Wraz z nią pojawiały się mechanizmy, które dziś stanowią rdzeń sporów frankowych: przeliczenia według kursów ustalanych jednostronnie przez bank, spread walutowy oraz pełne przeniesienie ryzyka kursowego na konsumenta. W efekcie kredytobiorca, który pierwotnie nie wybierał produktu walutowego, zostawał wprowadzony w zupełnie inny, znacznie bardziej ryzykowny, model finansowy. To właśnie ten moment, czyli podpisanie aneksu CHF, stał się osią analizowanej sprawy.

 

Kluczowe pytanie: co zrobić z wadliwym aneksem?

 

Sprawa, która trafiła do TSUE, dotyczyła fundamentalnej kwestii: jakie skutki powinno wywołać uznanie aneksu za nieważny z powodu zawartych w nim nieuczciwych postanowień?

 

Czy:

  • nieważny jest tylko sam aneks, a umowa „wraca” do pierwotnej wersji złotowej,
  • czy też skutki abuzywności mogą sięgać dalej i prowadzić do podważenia całej umowy?

 

To pytanie miało ogromne znaczenie praktyczne. Powrót do kredytu opartego na WIBOR – zwłaszcza przy jego istotnym wzroście w ostatnich latach – może bowiem oznaczać dla konsumenta realne pogorszenie sytuacji ekonomicznej. Innymi słowy, „ochrona” mogłaby okazać się pozorna.

 

TSUE: powrót do umowy pierwotnej – ale nie bezwarunkowo.

 

Trybunał przyjął rozwiązanie wyważone, ale jednocześnie pozostawiające sądom krajowym istotne narzędzia ochrony konsumenta. Z jednej strony uznał, że prawo unijne nie sprzeciwia się temu, aby nieważność aneksu prowadziła do przywrócenia pierwotnych warunków umowy. Z drugiej jednak strony – i to jest kluczowe – wyraźnie zaznaczył, że takie rozwiązanie jest dopuszczalne wyłącznie wtedy, gdy rzeczywiście zapewnia konsumentowi ochronę, sąd krajowy musi zbadać konkretne skutki ekonomiczne takiego powrotu, konieczne jest zachowanie rzeczywistej równowagi stron oraz efektu odstraszającego wobec banków. To właśnie ten drugi element nadaje wyrokowi wyraźnie prokonsumencki charakter.

 

Na pierwszy rzut oka można by uznać, że wyrok „ratuje” umowy, pozwalając na ich dalsze wykonywanie po usunięciu wadliwego aneksu. Jednak głębsza analiza prowadzi do innego wniosku. Trybunał wyraźnie odszedł od automatyzmu. Nie ma już prostego schematu: nieważny aneks = powrót do starej umowy. Zamiast tego sąd musi odpowiedzieć na pytanie: czy taki powrót rzeczywiście jest korzystny lub choćby neutralny dla konsumenta? W praktyce odpowiedź często może być negatywna. Powrót do kredytu złotowego opartego na WIBOR oznacza bowiem zastosowanie wyższego oprocentowania (szczególnie w ostatnich latach), potencjalną konieczność wyrównania różnic w rozliczeniach oraz skrócenie okresu kredytowania lub inne niekorzystne zmiany warunków. Jeżeli więc okaże się, że przywrócenie pierwotnej umowy pogarsza sytuację konsumenta lub niweczy efekt odstraszający wobec banku, sąd może dojść do wniosku, że utrzymanie umowy nie jest zasadne. A to otwiera drogę do dalej idących rozstrzygnięć – w tym do nieważności całej umowy.

 

Aneks jako punkt zwrotny relacji stron.

 

Wyrok TSUE bardzo wyraźnie akcentuje jeszcze jedną istotną kwestię tj. znaczenie samego aneksu. Nie jest on traktowany jako neutralny dodatek do umowy. Jeżeli zmienia on charakter zobowiązania, wprowadza nowe ryzyka oraz przesuwa równowagę kontraktową na korzyść przedsiębiorcy, to jego eliminacja nie może być analizowana w oderwaniu od całości stosunku prawnego.

 

Trybunał wprost wskazuje, że należy badać wolę stron oraz rzeczywisty sens dokonanej zmiany. To podejście wzmacnia argumentację, że w wielu przypadkach aneks był momentem, w którym doszło do zasadniczego naruszenia interesów konsumenta.

 

Rozstrzygnięcie Trybunału ma znaczenie wykraczające daleko poza indywidualny spór. Dotyczy ono fundamentalnego pytania: czy nieuczciwe postanowienia wprowadzone na etapie modyfikacji umowy mogą pozostać bez wpływu na całą relację kontraktową.

 

W praktyce wyrok może zapoczątkować nową falę sporów dotyczących kredytów „przekształconych” aneksami, wymagających analizy nie tylko pierwotnej umowy, ale całego przebiegu relacji z bankiem, w których znaczenie będą miały skutki ekonomiczne dla konsumenta. To szczególnie istotne dla grupy kredytobiorców, którzy dotąd nie byli postrzegani jako „klasyczni frankowicze”.

 

Podsumowanie: istotny kierunek dla spraw frankowych.

 

Wyrok w sprawie Sprawa C-246/25 Hańczynek wyznacza ważny kierunek dla spraw frankowych, w szczególności tych dotyczących kredytów przekształcanych aneksami w trakcie trwania umowy. Po pierwsze, aneksy do umów kredytowych podlegają pełnej i realnej kontroli pod kątem abuzywności. Po drugie, nie można zakładać, że ich ewentualna nieważność będzie zawsze „bezpieczna”, sprowadzając się wyłącznie do powrotu do wcześniejszych warunków umowy. Po trzecie wreszcie, sądy krajowe zostały zobowiązane do wnikliwej oceny, czy takie rozwiązanie nie prowadzi do osłabienia efektu odstraszającego wynikającego z Dyrektywa 93/13/EWG. Mechanizm powrotu do pierwotnej umowy nie może więc automatycznie eliminować konsekwencji stosowania nieuczciwych postanowień.

 

Jednocześnie orzeczenie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wpisuje się w dotychczasową linię orzeczniczą, ale wyraźnie ją rozwija. Pokazuje, że ochrona konsumenta nie polega na mechanicznym stosowaniu jednego modelu rozstrzygnięcia, lecz na konkretnej, ekonomicznej i prawnej ocenie skutków danego rozwiązania. To podejście, choć bardziej wymagające dla sądów krajowych, tworzy realną przestrzeń do przywracania równowagi stron i zapewnienia skutecznej, a nie iluzorycznej ochrony konsumentów.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz